kancelaria kanoniczna
 
      Menu:

  O Kancelarii
  Zakres usług
  Zespół
  Rekomendacje
  Proces kościelny
  Tytuły nieważności
  Częste pytania
  Pro publico bono
  Kontakt
 
Studium przypadków

Archiwum
   
Symulacja konsensusu - cokolwiek to znaczy

Symulacja konsensusu - cokolwiek to znaczy

Justyna była dobrą, prostą, trochę naiwną  dziewczyną. Poznała i po krótkim okresie narzeczeństwa poślubiła Tomka...

...niespokojnego ducha, który przede wszystkim myślał o tym, jak spędzić mile czas w towarzystwie przyjaciół obojga płci. Małżeństwo było nieudane, jako że on bardzo często przebywał poza domem, przedkładając towarzystwo swych przyjaciół nad rodzinę, wykazywał w stosunku do żony obojętność, był nieczuły na jej potrzeby, również na jej gorące pragnienie posiadania potomstwa. Po kilku latach małżeństwo się rozpadło, a Katarzyna, która zawarła nowy ślub cywilny, pragnąc uregulować swą sytuację, wniosła sprawę o stwierdzenie nieważności małżeństwa na podstawie wykluczenia przez Tomka wierności mai żeńskiej.

Sąd, niestety, zmuszony był odrzucić ten wniosek: dowody bezpośrednie były absolutnie niewystarczające: przyjaciele Tomka nie wnieśli nic w sprawie jego ewentualnych deklaracji odnośnie do wierności małżeńskiej, ale przedstawiali jedynie swoje, bardzo ogólne i nieumotywowane faktami opinie. Z drugiej strony, również dowody pośrednie (a więc poszlakowe), były zbyt ogólne, a wręcz sprzeczne, Ogólne, ponieważ świadkowie wyrażali jedynie opinie typu: „lubił kobiety..., był zawsze otoczony kobietami", ale nie podawali żadnych konkretnych faktów. Sprzeczne, ponieważ tam, gdzie wydawało się, że istnieją konkretne fakty, okazywało się, że istnieją tak duże sprzeczności w dotyczących ich zeznaniach, iż nie można ustalić, jak w rzeczywistości one wyglądały. Na przykład jedna z kobiet-świadków zeznała, że jeszcze przed ślubem Tomka byli ze sobą związani, jednak z dalszych jej zeznań wynikało, że związek ten w żaden sposób nie przemawia za tezą o wykluczeniu wierności. Kobieta ta zeznała bowiem, że ich stosunki zostały zerwane już sporo wcześniej przed zawarciem przez niego małżeństwa z Justyną, a zostały wznowione (i trwały bardzo krótko), na skutek ich przypadkowego spotkania, w rok po tym ślubie. Tak, więc nie tylko, że przedstawione przez nią fakty nie dowodziły praktycznie niczego w kwestii ewentualnej symulacji i zgody małżeńskiej, ale dodatkowo, zeznania Tomka, który upierał się, że poznał ją dopiero po swym ślubie z Justyną, jeszcze bardziej zaciemniły obraz. Żaden ze świadków nie był w stanie rozstrzygnąć tej kwestii, co w rezultacie uniemożliwiło stwierdzenie, które z nich mówi prawdę.

 Przykład ten pokazuje, że przed zaproponowaniem stronom skierowania sprawy na drogę sądową, konsultant powinien się upewnić, że istnieje, choćby minimalna, możliwość przedstawienia dowodów na to, iż podmiot oskarżony o symulację konsensu małżeńskiego aktem woli rzeczywiście dokonał wykluczenia wierności małżeńskiej; tak więc musi przynajmniej istnieć możliwość takiego zrekonstruowania faktów, które pozwoliłoby Sądowi na uznanie ich za pewne i determinujące w danej sprawie. W przedstawionym powyżej przykładzie rekonstrukcja taka okazała się niemożliwa, a zeznania stron i świadków zbyt ogólne, aby mogły stanowić dowody w sprawie.

 
   




Copyright (c)2011  Kancelaria Kanoniczna "Primus"
fot.& stylizacja Monika J. Gryska-Łączniak : Moni Metamorfoza